Let's run away and

Don't ever look back

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Pytania od Violet
1.Masz jakąś ksywkę? Jeśli tak, to jaką?
2.Co najbardziej lubisz w Justinie?
3.Co sądzisz o One Direction?
4.Jesteś belieberką?
5.Co jest najgłupszą rzeczą, którą w życiu zrobiłaś?
6.Jaki jest twój ulubiony przedmiot?
7.Jaka piosenka sprawia, że chcesz tańczyć?
8.Jakie masz największe marzenie?
9.Co sądzisz o związku Justina z Seleną?
10.Masz rodzeństwo?
11.One Direction vs The Wanted?

1.Nie mam
2.Lubie to jak traktuje nas Beliebers <3
3.Kiedyś się nimi jarałam, a teraz sądzę, że są spoko.
4.Jestem <3
5.Ja robię wielw głupich rzeczy. Jesniej nie potrafię wybrać.
6.Angielski
7.Nie potrafię wybrać jednej chyba. Ale np Kat De Luna - Run The Show
8.Spotkać moich idoli. I mieszkać kiedyś w LA.
9.Mam 3 siostry
10.One Direction
07.01.2013 o godz. 00:01
-Co ty kurwa robisz?- spytał Justin zwracając się do Zayna. Zayn szybko oderwał się od swojej dziewczyny i spojrzał na przyjaciela.
-O co chodzi ?
-O co chodzi kurwa ?! Co tu tu odpierdalasz ? - Zayn spojrzał z przeproszeniem na Jasmine i uśmiechnął się lekko.
-Chciałbym wam przedstawić moją dziewczynę. Jasmine. - Powiedział lekko się uśmiechając, ale po minie Justina było widać, że nie jest tak zadowolony jak on.
-Od kiedy ty się z nimi zadajesz ?
-Od niedawna.
-Wgl co ci do tego zrytego łba strzeliło, żeby się do takich. - Tu spojrzał na nas z pogardą. - Ludzi odezwać ?
-Ej teraz to trochę przesadziłeś. - Powiedział Zayn.
-Co przesadziłem. Kurwa trzymasz się ze mną, a teraz nagle wolisz jakieś zwykłe szmatu do towarzystwa ?
-Jak ty kurwa je nazywasz ? Czy ty przypadkiem nie przesadzasz ?
-Nie nie przesadzam. Będę je nazywał jak chcę bo nie jestem taki głupi, żeby zadawać się z kimś z najniższego poziomu.
-O że co ? - Wtrąciła się oburzona Jess. Została zignorowana, ale to chyba dobrze bo wiem jak ona czasem potrafi nagadać i coś nieprzyjemnego mogłoby z tego wyniknąć. Ta jakże spokojna rozmowa za chwilę przerodziła się w coś o wiele gorszego. Justin zaczął drzeć się na całą stołówkę zwracając na siebie uwagę wszystkich w środku. Po chwili chłopcy zaczęli się przepychać. Jasmine próbowała jakoś oderwać Zayna od tego, a my starałyśmy się jej pomóc, ale nic z tego.
-Nigdy nie sądziłem, że mój najlepszy kumpel będzie chodził z taką dziwką. - Powiedział nagle Justin i tymi słowami wkurzył nie tylko Zayna, ale mnie także i to na maksa. Sama miałam ochotę mu przywalić, ale wiadomo, że nie miałabym szans. Zayn zamachnął się mocno i walną swojemu przeciwnikowi w twarz. Ten złapał się tylko za policzek i ze wściekłą miną rzucił się na ciemnowłosego. To nie była już zwykła przepychanka. Miałam cichą nadzieję, że jakiś nauczyciel w porę się zjawi i zaprzestanie temu zanim stanie się coś gorszego. Moje modły zostały wysłuchane bo kucharka szybko poleciała zawołać dyrektora, który w mgnieniu oka zjawił się na miejscu i rozdzielił chłopaków. Obu zabrał do swojego gabinetu, a my siadłyśmy przerażone z powrotem przy stoliku wpatrując się tępo w siebie. W tym momencie piękna bańka zwana 'moje zauroczenie do Justina' prysła. Całe dobro wobec niego się ze mnie ulotniło, a na miejsce tego nastała złość, wściekłość i nienawiść. - Jezu co to było ? - Zapytała Jessica.
-Mam nadzieję, że nic mu nie jest. - Powiedziała przerażona Jasmine.
-Chodź pod gabinet dyrektora. Tam poczekamy na Zayna i zobaczymy co z nim. - Zaproponowałam, a dziewczyny się ze mną zgodziły. Wyszłyśmy ze stołówki, wszyscy się na nas patrzyli. Na korytarzu z drzwi gabinetu było słychać głośne krzyki, jednak nie za bardzo rozumiałam co mówią. Usiadłyśmy na ławce pod pokojem i czekałyśmy. Postanowiłyśmy nie iść na lekcje co niezbyt mi pasowało bo nie chciałam opuszczać szkoły, ale stwierdziłam, że zostanę dla Jasmine. Po jakichś 20 minutach wrzasków nastała chwila ciszy i już po chwili z pokoju wyszła dwójka chłopaków wraz z dyrektorem.
-Idźcie teraz do pielęgniarki niech wam to opatrzy i żeby mi to było ostatni raz. - Powiedział dyrektor. - No żeby dwóch kolegów się tak pobiło. - Dodał jeszcze sam do siebie i wrócił do swojego gabinetu. Jasmine szybko podeszła do swojego chłopaka i spojrzała na jego twarz. Nie wyglądał najlepiej. Z Justinem też nie było dobrze. Spojrzał na nas wszystkich złowrogo, a na mnie zawiesił krótko wzrok i się tajemniczo uśmiechną. Nie wiem co oznaczał ten uśmiech, ale trochę się go przestraszyłam. Następnie spojrzał jeszcze raz na Zayna i powiedział.
-To już koniec naszej przyjaźni. Wybrałeś sobie takie towarzystwo to masz.
-Nie wybrałem. Ale skoro ty nie możesz go zaakceptować to żegnaj. - Odpowiedział mu i przytulił do siebie swoją dziewczynę. Justin tylko odwrócił się i poszedł.
-Zayn ja nie chcę stawać naprzeciw waszej przyjaźni. - Powiedziała Jasmine.
-Jakiej przyjaźni. My się już nie przyjaźnimy. - Odpowiedział. - I nie martw się.
-Ale to wszystko przeze mnie.
-Nic nie przez ciebie. To on się nie potrafi zachować. Zresztą prędzej czy później i tak bym musiał zakończyć to "kumplowanie się".
-To my was zostawimy. Do jutra Jasmine. Trzymajcie się - Przytuliliśmy się.
-Dzięki dziewczyny. - Uśmiechnęła się lekko.
-A ty lepiej coś z tym zrób jak chcesz uratować swoją mordkę. - Powiedziała Jessica wskazując na twarz Zayna na co chłopak się zaśmiał.
-Będę musiała coś z tym zrobić. Muszę uratować jakoś moją śliczną mordkę. - Zaśmialiśmy się. - Jak ja będę obok ciebie wyglądał. - Powiedział Zayn do Jasmine.
-To pa. - Pożegnaliśmy się i ja wraz z Jessicą wyszłyśmy ze szkoły. Stwierdziłyśmy, że nie ma co iść na resztę lekcji. A raczej Jess stwierdziła.
-Nie mogę wrócić teraz do domu. Jak rodzice zobaczą, że nie jestem w szkole to będzie źle.
-To idziemy do mnie. - Powiedziała Jess i poszłyśmy do jej domu.

___________________________________________________

O matko ! Wreszcie coś dodałam. Trochę krótki, ale chciałam jak najszybciej coś dodać. :)
18.12.2012 o godz. 11:02
Justin uśmiechną się do mnie tak, że nogi się pode mną ugięły, złapał mnie w pasie pociągając gwałtownie w swoją stronę i posadził sobie na kolanach. Uderzył mnie zapach jego perfum pomieszany z alkoholem. Poczułam coś czego nigdy jeszcze nie czułam. W tym momencie mogłabym skakać ze szczęścia, ale wolałam nie myśleć jak by to teraz wyglądało. Mimo tego całego szczęścia, które mnie przepełniało czułam się odrobinę niezręcznie w tej sytuacji. Gdyby nie to, że chłopak jest pijany na pewno zawstydziłabym się i nie wiedziała co zrobić lecz tak nie jest co również nie do końca mnie cieszy bo pewnie nic nie będzie pamiętał, ale z drugiej strony gdyby nie był pijany prawdopodobnie nie zrobiłby tego co zrobił, a ja nie siedziałabym mu teraz na kolanach. Tak czy inaczej postanowiłam na moment zapomnieć o wszystkim i po prostu dobrze się bawić. Z Justinem oczywiście.
-Chcesz się napić, mała ? - Zapytał na co przecząco pokręciłam głową. Ku mojemu zdziwieniu nie nalegał tylko polał sobie i swoim znajomym. Wszyscy przy stole byli pijani oprócz mnie dzięki czemu traktowali mnie jakoś inaczej. Normalnie mi się z nimi gadało. No może nie do końca normalnie, ale w kwestii tego jak się do mnie odnosili było inaczej niż zachowują się w szkole. Dużo się śmialiśmy, gadaliśmy, a oni do tego pili. W końcu ktoś rzucił żeby zagrać w szybkie wyzwanie które polegało na tym aby wymyślić osobie siedzącej obok siebie jakieś szybkie wyzwanie. Ja nadal siedziałam Justinowi na kolanach więc chciałam zejść aby nam się wygodniej grało. Tak naprawdę nie chciałam bo było mi tam dobrze. Ku mojemu zdziwieniu Justin nie pozwolił mi zejść tylko mocniej mnie do siebie przytulił, a na moją twarz wkradł się uśmiech. Zaczęliśmy grę. Leciały wyzwania. Ja musiałam między innymi wypić jakąś zrobioną przez nich na szybko miksturę wymieszaną z czegoś. Prosiłam aby nie była z alkoholem. Obiecywali, że nie będzie, ale nigdy nic nie wiadomo. Wypiłam ją.
-Pocałuj mnie. - Takie było kolejne zadanie dla mnie wymyślone przez Justina. Kiedy to usłyszałam doznałam szoku. W pozytywnym sensie, ale nie chciałam go całować tak na poważnie wtedy gdy jest pijany więc tylko cmoknęłam jego policzek. Na szczęście to go zadowoliło. Potem musiałam robić różne głupoty takie jak tańczenie na stole, ogólnie odstawianie jakichś chorych pokazów, czy nawet wygłoszenie poezji. Taki właśnie mądry jest Justin po pijaku. Pod koniec gry już trochę zamulałam, a kiedy ją skończyliśmy przysypiałam.
-Spać. - Szepnęłam Justinowi na ucho na co ten wstał i chyba chciał mnie zanieść, ale nie pozwalał mu na to jego stan więc chłopak postawił mnie na ziemię mocno przytulił i powiedział;
-Idziemy spać. - Złapał za rękę i pociągną w stronę schodów prowadzących na górę. Weszliśmy do jednego pokoju walnęliśmy się na łóżko i w mgnieniu oka zasnęliśmy.

Obudziłam się sama w pokoju w którym wczoraj zasnęłam. Pamiętałam wszystko. Dosłownie wszystko. Momentalnie na moją twarz wkradł się uśmiech. Zasmuciłam się, że nie było Justina, ale cóż poradzić. Zebrałam się do kupy i wyszłam z pokoju. Na dole zastałam istne pobojowisko. Naprawdę, takiego bałaganu chyba jeszcze w życiu nie widziałam. Niepostrzeżenie wyszłam z posiadłości i skierowałam się do domu. Nie żeby coś, pewnie pomogłabym gospodarzowi choć trochę ogarnąć ten harmider który zastanie kiedy się obudzi, ale niestety moi rodzice wracają dzisiaj do domu, nawet nie wiem o której godzinie i lepiej żeby mnie w nim zastali. Ogarniętą. W domu na szczęście rodziców jeszcze nie było. Niewiele myśląc pobiegłam do łazienki i wzięłam długi odprężający prysznic po czym założyłam świeże ubrania. Wyszłam z łazienki i zbiegłam po schodach do kuchni gdzie przygotowałam sobie śniadanie jakim były płatki z mlekiem. Po zjedzonym posiłku rozsiadłam się na kanapie w salonie i włączyłam telewizor. Zaczęłam skakać po kanałach, aż w końcu niezdecydowana zostawiłam na jakichś kreskówkach. Zaczęłam powoli przymykać oczy i dopiero teraz zorientowałam się jaka jestem niewyspana. Zasnęłam.

Obudziły mnie głośne krzyki mojego brata który latał po całym salonie pełen energii. W tym momencie mu zazdrościłam ponieważ ja padałam z nóg. Leniwie wstałam z kanapy ziewając skierowałam się do kuchni gdzie zastałam moich rodziców rozpakowujących zakupy. Przywitałam się z nimi i opowiedziałam co robiłam gdy ich nie było, czyli nazmyślałam. Właśnie okłamałam rodziców co mi się nigdy nie zdarza. Nie czuję się z tym najlepiej, ale przecież nie mogłam im powiedzieć prawdy, o tym, że byłam na imprezie. W jednej z siatek zauważyłam lody więc wzięłam je ze sobą do swojego pokoju i zjadłam. Postanowiłam odrobić lekcje co nie do końca mi wychodziło bo oczy same mi się zamykały, a w myślach cały czas miałam Justina i wczorajszą sytuację, której dziś już pewnie nie pamięta. Nie męcząc się dłużej po prostu poszłam spać.

Obudził mnie budzik. Zwlekłam się z łóżka i zabierając jakieś ciuchy poszłam do łazienki gdzie odbyłam swój codzienny rytuał. Gotowa zbiegłam do kuchni na śniadanie przygotowane przez moją mamę i wyszłam z domu. Po krótkiej jeździe autobusem i małym spacerku byłam już w szkole. Udałam się pod moją szafkę i wyjęłam z niej potrzebną książkę do angielskiego i udałam się pod klasę. Na ławce pod salą siedziała Jessica. Dosiadłam się do dziewczyny na co ta się uśmiechnęła.
-Hej, jak się czujesz ? - Zapytałam.
-Całkiem nieźle. Całą niedzielę odsypiałam. - Zaśmiała się. - A ty gdzie wczoraj zniknęłaś ? Poszłaś do łazienki i już nie wróciłaś. Ty wiesz co tam u nas się działo ?!
-Przepraszam. Ale jakoś tak wyszło. - Nie wiedziałam co jej powiedzieć. - A co się działo ?
-A właśnie nie pamiętam. - Odpowiedziała na co wybuchłyśmy śmiechem. Kiedy zabrzmiał dzwonek poczekałyśmy jeszcze chwilę na nauczyciela po czym podniosłyśmy się z ławki i całą klasą weszliśmy do sali. Kiedy do niej wchodziłam zobaczyłam Justina biegnącego najprawdopodobniej na lekcje. Wyglądał jak zwykle uroczo. Włosy miał w nieładzie i ogólnie był dzisiaj jakiś taki nieogarnięty.

Nareszcie pora lunchu. Lekcje dłużą mi się niesamowicie. Wchodząc na stołówkę wpadłam na kogoś. Tym kimś okazał się Justin. Kie dy mnie zobaczył zrobił przestraszoną minę.
-Justin ! Mam dla ciebie kanapki. - Wyjęłam je z plecaka i podałam chłopakowi, a ten jak zwykle wziął je ode mnie i odszedł. Patrzyłam chwilę jak odchodzi po drodze jedząc jedną z kanapek. Westchnęłam cicho i weszłam na stołówkę gdzie kupiłam sobie małą pizzę i usiadłam przy stoliku gdzie Jessica jadła swoją drożdżówkę.

Tak właśnie miną mi pierwszy miesiąc szkoły i kolejny też. Codziennie daję Justinowi kanapki i próbuję nawiązać jakąś rozmowę między nami, ale on mnie ignoruje. Od tamtej sprawy na policji Justin parę razy wkurzony delikatnie mówiąc znęcał się nad chłopakami. Na szczęście nie przyszła mu do głowy żadna głupota i nic poważnego z tego nie wynikło. Moje oceny się trochę pogorszyły, ale staram się je poprawić. Jasmine spotyka się z Zaynem. To naprawdę miło widzieć jej szczęście, ale ona w to do końca nie wierzy bo przecież jeszcze niedawno tak go nie lubiła. Niestety ukrywają się oni ze swoim związkiem. Głównie przed Justinem, ponieważ nie wiadomo jak mógłby zareagować.
Siedziałyśmy właśnie na stołówce we trójkę jak zwykle zawzięcie rozmawiając o głupotach. Jasmine znowu nie dowierzała, że jest z Zaynem.
-Właśnie, widzisz. Skoro okazało się, że Zayn nie jest taki zły to pewnie Justin też. - Powiedziałam.
-Hahahahaha, nie. Jakby mi ktoś powiedział, że Zayn tak naprawdę jest miłym chłopakiem to uwierzyłabym, ale po długich, długich, baaaardzo długich namowach. Ale tego, że ten cham Justin może mieć drugie miłe oblicze, o nie, tego mi nigdy nie wmówisz.
-No jak chcesz, ja i tak wiem swoje. - Powiedziałam dumnie. W tym momencie na stołówkę wszedł Zayn. Był sam co mnie nie zdziwiło bo od niedawna rzadko przebywa w towarzystwie Justina i Ryana. Chłopak podszedł do naszego stolika i dyskretnie pocałował swoją dziewczynę na co nikt w pomieszczeniu nie zwrócił uwagi ponieważ na stołówce panował zbyt duży szum. Na twarzy czarnowłosej pojawił się ogromny uśmiech.
-Hej skarbie. - Zaczęli sobie słodzić. Przytulać się do siebie, całować, mówić słodkie słówka. Nie dało się tego słuchać, a co dopiero patrzeć. Mimo wszystko byli oni razem przeuroczy.
-Weźcie. Nie dobijajcie człowieka. - Powiedziała Jessica zakrywając sobie ręką twarz.
-Hahahaha, Jess singielki rządzą. - Zaśmiałam się i podniosłam rękę do przybicia piątki z dziewczyną.
-Jasne. - Mruknęła i niechętnie przybiła piątkę. W tym momencie na stołówkę wszedł Justin wraz z Ryanem. Szukał kogoś wzrokiem po całym pomieszczeniu, a kiedy jego wzrok spoczął na naszym stoliku wkurzony zaczął zmierzać w naszym kierunku.
____________________________________________________

Siemaa ! Przepraszam, że tak późno dodaję. Mam nadzieję, że się podoba. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze <3
Tagi: Rozdział 8
03.10.2012 o godz. 00:11
-Świetnie.- Usłyszałam ciche westchnięcie Jacka. Tak właśnie siedzimy na komisariacie całą 7 chociaż ja , Jessica i Zayn nie braliśmy udziału w tej bójce, ale niestety byliśmy w złym miejscu o złym czasie i tak policja zgarnęła nas wszystkich. Nie dość, że siedzimy na komisariacie to jeszcze na dodatek policja zawiadomiła o wszystkim naszych rodziców którzy mają się tu zaraz zjawić. Najpierw zjawili się rodzice Zayna i Ryana. Załatwili wszystko i zabrali swoich synów do domów. Po chwili zobaczyłam niewysoką kobietę o brązowych włosach. Szła korytarzem w stronę poczekalni gdzie siedzieliśmy na krzesłach. Na jej twarzy zauważyłam zawiedzenie.
-Jak mi się oberwie to w szkole macie przejebane.- Wysyczał wściekły Justin. Wstał z miejsca i podszedł do swojej jak mniemam matki mijając ją i wyszedł z budynku. Ta tylko przeleciała nas wzrokiem i ze smutną miną odeszła. Potem przyszli moi rodzice. Spojrzałam na nich ze strachem ponieważ bałam się ich reakcji na to, że ich dotychczas idealna córka teraz musi być odbierana z komisariatu.
-Poczekaj w samochodzie.- Powiedział mój ojciec, a ja wykonałam jego polecenie i wyszłam z budynku wcześniej żegnając się ze znajomymi. Wsiadłam na tyły samochodu i usiadłam sztywno i ze zdenerwowaniem tupią nogami. Po chwili do samochodu wsiedli moi rodzice.
-Czy możesz nam to wytłumaczyć ? - Zapytał mój ojciec.
-Ja nic nie zrobiłam, ja tam tylko byłam.
-Jak do nas zadzwonili myśleliśmy, że to pomyłka. Nie spodziewałam się tego po tobie.- Powiedziała moja matka.
-Rany, ale niby czego się nie spodziewaliście ? Ja nic nie zrobiłam. Nic.- Tłumaczyłam im, chociaż czułam, że to i tak nic nie da.
-Ty się już lepiej nie tłumacz.- Przerwał mi tata.
-Masz szlaban.- Zakończyła całą rozmowę moja mama. Nic już nie dodałam tylko do końca drogi do domu siedziałam cicho. Gdy dojechaliśmy do domu od razu poszłam do swojego pokoju i walnęłam się na łóżko. Świetnie. Jutro impreza na którą miałam iść, ale co ? Mam szlaban. Super. Po prostu super. Lepiej być nie mogło. Ja nigdy w życiu nie miałam szlabanu. I niby na czym miał on polegać ? Ile miał trwać ? Zwlokłam się z łóżka i zeszłam na dół do kuchni gdzie siedzieli moi rodzice.- Siadaj.- Rozkazała mama, więc usiadłam przy stole obok taty.- Kolacja.- Mama postawiła przed nami miskę z sałatką. Nałożyłam sobie trochę na talerz i zjadłam trochę.
-A co do tego szlabanu...- Zaczęłam.- Czy on obejmuje także jutrzejszą imprezę ? - Zapytałam słodko.
-Oczywiście, że tak. Szlaban to szlaban. Tydzień nigdzie nie wychodzisz.- Odpowiedział tata.
-Ale...
-Żadnego ale. Tydzień to i tak niedługo.
-No dobrze.- Dokończyłam jeść sałatkę i wróciłam do pokoju. Wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki się umyć. Gdy już to zrobiłam ponownie weszłam do siebie i usiadłam na łóżku biorąc na kolana laptopa. Włączyłam go i napisałam do Jessici, która była dostępna.
-Hej Jess.
-Siema, jak się trzymasz po tej całej akcji ?
-Mam szlaban...
-Co, czemu ?
-No nie wiem, tłumaczyłam rodzicom, że nic nie zrobiłam, ale do nich nic nie dociera. Tak więc mam szlaban na tydzień i nici z jutrzejszej imprezy.- Odpisałam jej i w tym samym momencie do pokoju weszła mama.- Muszę lecieć, mama przyszła.- Dopisałam szybko.
-Wymyślę coś.- Zobaczyłam jej ostatnią wiadomość, Tuż po tym laptop został zatrzaśnięty i zabrany mi z kolan.
-Szlaban dotyczy również komputera.- Powiedziała matka i wyszła z moim laptopem.
-Świetnie.- Westchnęłam i opadłam głową na poduszkach. Po chwili zasnęłam.

Następnego dnia obudziłam się wypoczęta co było dziwne. Zeszłam z łóżka i założyłam na nogi puchowe ciapy. Zeszłam na dół. W domu było cicho. Usiadłam przy stole w kuchni i ziewnęłam. Nagle telefon domowy zaczął dzwonić wstałam z krzesła i podeszłam do telefonu biorąc do ręki słuchawkę.
-Halo.- Odezwałam się.
-Melissa widzę, że już nie śpisz. - Odezwał się głos mojej matki po drugiej stronie.
-Właśnie wstałam.
-To dobrze. Nie będzie nas dzisiaj z ojcem w domu. Matt jest z nami. Wrócimy jutro. Proszę cię posprzątaj w domu, a w lodówce masz obiad, odgrzej sobie później. To chyba tyle.
-Dobrze, mamo.- Odpowiedziałam.- Mamo...
-Tak ?
-Nie jesteście już z tatą źli ?
-Nie.- Zaśmiała się.- Ale szlaban i tak masz.- Dodała.
-Wiem.- Również się zaśmiałam.
-To pa kochanie. Do jutra.
-Pa mamo.- Rozłączyłam się odkładając słuchawkę. Gdy tylko to zrobiłam podeszłam do radia, które stało w kuchni na parapecie i włączyłam je, a w nim rozbrzmiała wesoła piosenka. Zaczęłam tańczyć dziki taniec szczęścia. Cieszyłam się jak głupia, że rodziców nie będzie cały dzień i noc w domu bo to oznacza, że mogę iść na imprezę. No nie mogę w sumie, ale rodzice się nie dowiedzą więc co mi szkodzi. Nie wiem co się ze mną dzieje. Wcześniej takie coś nawet nie przyszłoby mi do głowy. Nawet bym nie pomyślała, żeby wykorzystać tak to, że nie będzie rodziców tylko siedziałabym w domu tak jak mi kazali. Chyba otoczenie liceum źle na mnie wpływa. Oj nie ważne. Nie zaprzestając moich wygłupów tanecznym krokiem weszłam na górę do pokoju. Wzięłam swoją komórkę do ręki i wybrałam numer Jessici. Dobrze, że chociaż tego mi nie zabrali. Westchnęłam i usiadłam na łóżku z telefonem przy uchu.
-Nie wiem czy wiesz, ale ja jeszcze śpię.- Usłyszałam zaspany głos dziewczyny.- Więc mów szybko czego chcesz.- Dodała na co ja się zaśmiałam.- Co ty taka wesoła ? Masz szlaban dziewczyno.- Przypomniała mi.
-No wiem, ale mam powód, żeby się cieszyć.
-Jaki.
-Idę na imprezę.
-Co ?!- Dziewczyna momentalnie się rozbudziła.- To ja miałam coś wymyślić, żebyś mogła iść, ale dzięki, że mnie wyręczyłaś bo pewnie mój pomysł ograniczyłby się do ucieczki przez okno.- Zaśmiała się. Ja również.
-Słuchaj, moi rodzice niespodziewanie gdzieś wybyli i nie będzie ich do jutra. Czyli się nie dowiedzą.
-Super. Będę u ciebie popołudniu to się wyszykujemy.
-Okej, to czekam. Pa.- Rozłączyłam się i odłożyłam telefon na półeczkę. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej szare dresy i białą koszulkę. Nałożyłam na siebie ciuchy i poszłam do łazienki umyłam zęby i twarz. Zeszłam do salonu i zabrałam się za sprzątanie tak jak mnie prosiła mama. Po salonie posprzątałam kuchnię, a w międzyczasie przekąsiłam jakieś śniadanie. Posprzątałam do końca dolną część domu, a potem ogarnęłam mniej więcej swój pokój. Dom był w miarę czysty. Zmęczona nalałam sobie pełną wannę wody. Dolałam do niej różnych płynów zapachowych i wrzuciłam dwie kulki musujące o zapachu wanilii. Weszłam do wanny i pawie się wywaliłam gdy poczułam jaka woda jest gorąca. Poczekałam aż trochę wystygnie i weszłam do niej. Po przyjemnej kąpieli która trwała godzinę wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem. Tak to jest, że jak przyrządzę sobie taką mega kąpiel to siedzę tam bez limitu. Wytarłam się dokładnie i założyłam na siebie świeżą bieliznę gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Narzuciłam na siebie szlafrok a na stopy ciapy i zeszłam otworzyć drzwi. Stała za nimi Jessica z wielką torbą w ręce.
-Hej.- Przywitała się.
-Hej.- Odpowiedziałam.- A ty co, wprowadzasz się tu ? - Zapytałam wskazując jej torbę.
-To tylko moje ciuchy i parę kosmetyków. - Odpowiedziała i weszła do środka kierując się po schodach do mojego pokoju.
-Głodna ? - Krzyknęłam za nią.
-Strasznie.- Odpowiedziała chyba już z mojego pokoju. Weszłam więc do kuchni i wyjęłam z lodówki obiad przygotowani przez mamę którym była lazania i odgrzałam dwie porcje w mikrofali. Wzięłam dania ze sobą do pokoju i postawiłam na stoliku. Jessica siedziała na moim łóżku i malowała paznokcie.
-Serio Jess, nie mogłaś zrobić tego wczoraj ? - Zapytałam patrząc na nią.
-Jakbym to zrobiła wczoraj to do dzisiaj mogłyby się już zedrzeć.- Odpowiedziała nie przerywając swojej czynność. Spojrzałam na moje paznokcie. Nie były w takim strasznym stanie.
-Dobra chodź jeść.
-Już, tylko ostatni paznokieć.- Wykonała swoją czynność i wstała z łóżka i usiadła na podłodze obok mnie, a ja podałam jej talerz z jedzeniem na który ona tylko spojrzała.- Melissa, ale jak ja mam jeść ? - Pokazała swoje świeżo pomalowane paznokcie. I tak wyszło, że musiałam ją karmić. Zeszło nam to z pół godziny bo nie dość, że jadłam swoje to jeszcze ją karm. A na dodatek co chwila albo ja albo ona wybuchała śmiechem. Parę razy mnie nawet opluła. Po skończonym posiłku odniosłam naczynia do kuchni i włożyłam do zmywarki, a następnie wróciłam do pokoju w którym Jessica malowała się. Spojrzałam na zegarek i się przeraziłam ponieważ była już 20:50 czyli impreza trwa już trochę. Dopiero zaczaiłam się że nadal jestem w samej bieliźnie, szlafroku i ciapkach.
-Jess, jak chcemy zdążyć na chodź trochę tej imprezy to powinnyśmy sie śpieszyć.- Oznajmiłam i od razu zabrałam się za szykowanie. Najpierw szybko rozczesałam włosy i umalowałam się lekko. Cud, że z tego pośpiechu się nie rozmazałam. Jess chyba była już gotowa bo siedziała spokojnie na kanapie i zakładała wysokie buty. Widząc ją dwukrotnie przyśpieszyłam tępo. Ubrałam się złapałam torebkę i pociągnęłam Jessicę za rękę. Szybko zbiegłam z nią na dół i wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz.- Jezu ! Masz ulotkę ? Przecież nie znamy adresu.
-Spokojnie Melissa, wyluzuj.- Uspokoiła mnie blondynka.- Tak, mam ulotkę.
-Uff, to dobrze.- Poszłyśmy na przystanek i czekałyśmy na jakiś autobus. Kiedy przyjechał autobus który zawiezie nas w okolice wskazanego adresu wsiadłyśmy do niego. Gdy wsiadłyśmy zobaczyłam Matta siedzącego na jednym siedzeniu. Przysiadłam się do niego, a Jessica przed nami.
-Hej.- Przywitaliśmy się.
-Wy też na imprezę ? - Zapytał.
-Tak.
-Rodzice cię puścili, po tym całym, no wiesz ? - Zapytałam.
-Oni się mną za bardzo nie przejmują. Wątpię czy w ogóle wiedzą, że wyszedłem z domu.
-Rozumiem.
-Wiesz gdzie jest ten dom ? Bo zanim my go znajdziemy to pewnie już cała impreza się skończy.- Zapytała Jess.
-Jasne. Ze mną traficie.- Uśmiechnął się.- Tu wysiadamy.- Oznajmił Matt po paru przystankach, więc wysiedliśmy.
-Prowadź.- Matt zaprowadził nas w zupełnie obcą mi część miasta pod wielką posesję z willą i basenem z której słychać było głośną muzykę. Weszliśmy na teren posesji.- To ja skoczę po coś do picia i poszukam kumpli.- Powiedział Matt i zostawił nas. Dom był ogromny. Część domu w której się znajdowałyśmy była pełna tańczących nastolatków. Po chwili wrócił do nas Matt wraz z Jake'm i Ethane'm. Matt podał nam kubeczki z colą. Wypiłam całość i kubeczek odstawiłam gdzieś. Chłopaki porwali nas na parkiet i już po chwili szaleliśmy jak nienormalni. Postanowiliśmy trochę odpocząć więc rzuciliśmy się na wielką białą skórzaną kanapę, gdzieś w kącie. Westchnęłam głęboko i położyłam wygodnie głowę na czyichś kolanach, jak się okazało był to Jake. Uśmiechną się do mnie dając mi pewność, że to mu nie przeszkadza. Wyprostowałam nogi i położyłam na kolana Matta.
-Zaraz wracam.- Powiedział Ethan, wstając z kanapy. Wyciągnęłam telefon z kieszeni spodenek i napisałam sms do Jessici chociaż siedziała niedaleko.
Podobasz sie Jake'owi.
Napisałam tak aby chłopak nie widział i spojrzałam na dziewczynę która po chwili wyciągnęła telefon i uśmiechnęła się do siebie po czym ukradkiem spojrzała na mnie z pytającą miną.
Cały czas na ciebie patrzy. Pogadamy później.
Wysłałam jeszcze jednego dla wyjaśnienia. Nagle usłyszałam głośne stuknięcie i tak się przestraszyłam, że aż podskoczyłam. Okazało się, że Ethan wrócił i postawił na stoliku przed kanapą butelkę wódki. Chłopaki zaczęli się rozkręcać. Polewali sobie. Mnie i Jessice też proponowali lecz ja cały czas odmawiałam. Jessica parę razy uległa i wypiła z 2 kieliszki. Ethan już kolejny raz wciskał mi w ręce kieliszek, ale ja twardo protestowałam. Oni tam świetnie się bawili , ja w sumie też, ale cały czas rozglądałam się za Justinem. Jak na razie go nie widziałam więc postanowiłam się rozejrzeć po całym domu. Wstałam z kanapy i odeszłam mówiąc, że idę do łazienki. Szłam przeciskając się przez ludzi, aż wpadłam na roześmianą Jasmine tańczącą z Zaynem.
-Hej.- Przywitała się. Była trochę pijana.
-Hej.
-Jak się bawisz ?
-Świetnie, a ty ?
-Booosko.- Krzyknęła przekrzykując głośną muzykę.
-Ej nie widziałaś Justina ?
-Nie.
-Jest tam.- Wtrącił się Zayn wskazując miejsce gdzie przy wielkim stole siedział Justin, Ryan, kilku ich kumpli i jakieś laski. Na stole stało kilka opróżnionych butelek wódki oraz jedna napoczęta. Już z daleka widziałam, że wszyscy tam są zalani w trupa, a wciąż sobie polewali. Nie wiedziałam co mam robić chciałam tam podejść, ale trochę się wstydziłam przy tych wszystkich dziewczynach. Wzięłam jeden głęboki oddech i ruszyłam w stronę stołu przy którym siedział Justin.
-Mogę się dosiąść ? - Zapytałam Justina i w sumie spodziewałam się, że jak zawsze mnie zignoruje lub powie żebym dała mu spokój, ale to co zrobił wywołało u mnie niemałe zaskoczenie, ale również wielkie szczęście.

____________________________________________________

Hej, hej :> Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba. Pojawiłby się wcześniej, ale kompletnie nie miałam pomysłu na tą całą imprezę co przedłużyło jego opublikowanie. W końcu mi się udało :> Liczę na wasze opinie <3
Tagi: Rozdział 7
26.09.2012 o godz. 13:13
-Idziemy na zakupy ! - Usłyszałam krzyk Jessici tuż przy moim uchu gdy wychodziłyśmy z sali po skończeniu ostatniej lekcji.
-Ała, musisz się tak drzeć ? - Zapytałam zatykając sobie ucho.
-Oj sorki. Nie no, ale idziemy na zakupy ? - Zapytała już nieco spokojnie.
-Ok, a co chcesz kupić ?
-Nie ja chcę kupić, tylko my chcemy kupić.- Poprawiła mnie.- Musimy kupić coś na imprę.
-To w końcu idziemy ?
-No pewnie, że idziemy. Nie słyszałaś co mówiła Jasmine ? To super impreza, musimy tam być.
-Okej, to idziemy na zakupy, ale muszę skoczyć do domu po jakąś kasę.
-No ja też dlatego spotkajmy się za jakąś godzinę pod centrum handlowym, ok ?
-Yep. Dobra ja lecę na autobus bo mi zaraz zwieje.- Zaśmiałam się i pożegnałam z dziewczyną.

Gdy weszłam do domu pierwsze co zrobiłam to wbiegłam do łazienki za potrzebą. Potem zjadłam obiad przygotowany przez mamę i poprosiłam ją o trochę gotówki, którą mi z uśmiechem dała. Odświeżyłam się jeszcze i wyszłam z domu kierując się ku centrum w którym umówiłam się z Jess. Po paru przystankach przejechanych autobusem i krótkim spacerku byłam na miejscu. Jessica czekała na ławeczce przy wejściu. Gdy mnie zauważyła, wstała i podeszła do mnie.
-Mama dostała podwyżkę w pracy i dała mi kupę kasy. Dzisiaj zaszaleję! - Krzyknęła podekscytowana Jess, a ja tylko westchnęłam wiedząc, że mam mam zaledwie na jakiś ciuch na imprezę nic więcej. Skarciłam się w myślach, że nie poprosiłam mamę o więcej kasy z czym pewnie nie byłoby problemu ponieważ jako, że dobrze się uczę jestem grzeczna i w ogóle nie ma ze mną problemów rodzice nagradzają to.
-To chodź już szybciej zaszaleć bo ja już jestem zmęczona.- Zaciągnęłam ją do środka wielkiego centrum handlowego.

-O ja cie, jaka piękna ! Jezu boskie kolczyki ! Ale zajebiste jeansy ! Ej no obczaj tą sukienkę czyż nie boska? - Tak, właśnie tak darła się Jessica mijając każdą napotkaną rzecz która jej się spodobała i zarzucała ją sobie na ramię zamierzając to wszystko przymierzyć. Ja trzymałam w ręce tylko jeansową kamizelkę i czarne szorty.
-Jess, błagam cię chodźmy już do przymierzalni bo zaraz mi tu nogi odpadną.
-Dobra.- Już zamierzała iść.- Ale zaraz. Obczaj tą koszulę.
-Jess.- Pociągnęłam ją za rękę nie dając jej możliwości chwycić koszuli.- Mam pomysł.- Zaczęłam gdy szłyśmy do przymierzalni, a raczej ja szłam i ciągnęłam za sobą dziewczynę.- Odłóż te wszystkie rzeczy. Pójdziemy na większe zakupy innym razem teraz kup tylko coś na imprezę. Proszę.
-No dobra. - Powiedziała odwieszając stertę ciuchów na wieszak. - Ale tą sukienkę muszę mieć.- Powiedziała zatrzymując jedną sukienkę. Wreszcie mogłam chwilę odpocząć gdy weszłam do przymierzalni i usiadłam na małym stołeczku tam zamieszczonym. Długo nie posiedziałam bo zaraz Jessica zaczęła się drzeć z drugiej strony przymierzalni, żebym wychodziła. Szybko się rozebrałam i założyłam wybrane ciuchy które pasowały i świetnie się w nich czułam. Odsłoniłam zasłonę i ujrzałam uśmiechniętą Jessicę w ślicznej sukience w azteckie wzory.
-I jak wyglądam ? - Zapytałam.
-Wiesz, że super, ale jednak impreza to impera i myślę, że powinnaś założyć sukienkę.- Odpowiedziała, a ja westchnęłam i spojrzałam w lustro przygryzając wargę.- A jak ja ? - Dodała po chwili uradowana.
-Cudownie ! Idziemy do kasy ! - Krzyknęłam.
-Ale, jeszcze ty ...- Nie dałam jej skończyć.
-Idziemy.- Przebrałyśmy się w swoje ciuchy i poszłyśmy do kasy zapłacić. Po wyjściu z centrum skierowałyśmy się do małej budki z lodami i kupiłyśmy po gałce. Spacerując chodnikiem natknęłyśmy się na wielki skate park.- To my tu mamy skate park w mieście ? - Zapytałam.
-No, nie wiedziałaś ? Chodź idziemy !- Dziewczyna pociągnęła mnie za sweter. Na jednej największej rampie jeździło tylko 3 osoby. Na chodniku jeździło paru chłopaków. Rozpoznałam w nich chłopaków z klasy więc podeszłyśmy do nich.
-Hej chłopaki.- Krzyknęła Jess.
-Hej.- Przywitałam się.
-Siema , co wy tu robicie ?
-Wracamy z zakupów.- Powiedziała Jess pokazując torby z zakupami.
-A wy czemu nie jeździcie na rampach, tylko tu tak na prostym ?- Zapytałam.
-Justin, Ryan i Zayn zajmują cały skate park i nie pozwalają, a my nie chcemy wchodzić im w drogę.- Wyjaśnił wysoki brunet Ethan, a ja już jak usłyszałam, że Justin tu jest momentalnie się ucieszyłam.
-Oj dajcie spokój. Przecież to nie jego skate park i nie będzie wam rozkazywał. Idziemy na rampy.- Oznajmiła Jessica.
-Umiecie jeździć ? - Zagadną blondyn Jake.
-Haha, pogięło cię ? Nigdy nie stałam na desce i wolę nie próbować bo to się może źle skończyć.- Odpowiedziałam na co czarnowłosy Matt postawił przede mnę na ziemi deskę i spojrzał na mnie.
-Stawaj.- Powiedział i się lekko uśmiechną. Spojrzałam na niego, potem na Jessicę z niepewną miną na co ona gwałtownie mnie popchnęła tak że wylądowałam jedną nogą na desce. Potem dostawiłam druga i takim oto sposobem stałam na tym sprzęcie. Matt podał mi rękę i lekko pociągną w skutek czego kawałek pojechałam.- I teraz odpychaj się nogami.- Powiedział, a ja wykonałam jego polecenie i się wyjebałam. I to całkiem ostro. Wszyscy szybko od mnie podbiegli i pytali czy nic mi nie jest, jakoś wstałam z ziemi za pomocą Jessici.
-Wszystko ok, żyję. Udawajmy, że tego nie było.- Powiedziałam.- To mi już chyba starczy lekcji na dziś. Jess, twoja kolej.
-Ciebie też poduczyć? - Zapytał Matt.
-Nie trzeba. Ja umiem. Jeździłam trochę kiedyś.- Uśmiechnęła się.
-Może pokażesz co umiesz.- Zaproponowałam.
-Okej, ale to...- Pokazała na ziemię.- Nie są warunki dla mnie. Jak już mówiłam idziemy na rampy.- Powiedziała i ruszyła przodem, a cała reszta wraz ze mną za nią.

-A wy co tu jeszcze szukacie ? Chyba się jasno wyraziliśmy już dawno mówiąc wam, żebyście tu nie przychodzili.- Powiedział jakże opanowany i piękny Justin kiedy nas zobaczył zbliżających się na rampy.
-Nie ma tu miejsca dla takich jak wy.- Dopowiedział Ryan stając koło swojego towarzysza. Zaraz potem dojechał Zayn i zatrzymał się koło nich biorąc do ręki swoją deskorolkę.
-Dla takich jak my ?! - Zaakcętowała skurzona Jessica.-Takich jak my czyli jakich ? To nie twoja miejscówa tylko własność miasta. Każdy może sobie tu przychodzić nawet kurwa pies więc przesuńcie się i zróbcie nam trochę miejsca.- Naskoczyła na nich, aż mnie zaskoczyła. A ja tylko stałam i słodko uśmiechałam się do Justina na co on kompletnie nie zwracał uwagi. Już myślałam, że ustąpią i pozwolą chłopakom i Jess jeździć bo ja tam nie miałam zamiaru, ale oni nie dawali za wygraną.
-Hola hola dziewczynko.- Zatrzymał ją Ryan łapiąc za nadgarstek.
-Łapy przy sobie świrze.- Wyrwała mu się.
-Tak, bo co ? - Złapał ją za drugi i w tym momencie do akcji wkroczyli chłopaki z naszej klasy.
-Słyszałeś co powiedziała ? Zabieraj te łapy.- Szarpną Ryana Ethan na co Ryan mocno się zamachną i uderzył go w twarz. Nie wyglądało to dobrze. Ethan oddał Ryanowi i obaj zaczęli się szarpać. Jake i Matt zaczęli odciągać Ethana z czego zrobiła się jeszcze większa szarpanina w której uczestniczył również Justin. I tak oto 5 młodych chłopaków zostało rozdzielonych przez policję przejeżdżającą radiowozem koło skate parku i odwiezionych na komisariat.

____________________________________________________

Ta Dam ! Oto rozdział 6 :) Mam wielką nadzieję, że wam się podoba. Bardzo staram się pisać tak żeby było jak najlepiej, ale jeśli coś wam się nie podoba lub macie jakieś uwagi co do opowiadania co mogłabym zmienić to bardzo proszę o opinię, a ja postaram się udoskonalić to opowiadanie :) Do następnego <333
Tagi: Rozdział 6
09.09.2012 o godz. 14:02
Wchodząc do szkoły uderzyła mnie głośna muzyka. Na Sali było już mnóstwu osób wszyscy tańczyli w rytm muzyki. Nie widziałam zbyt wyraźnie ponieważ było ciemno jedynie kolorowe światła migotały dając jakieś światło. Jess pociągnęła mnie w tłum i zaczęła tańczyć więc wzięłam z niej przykład. Przetańczyłyśmy same kilka piosenek gdy nagle dołączyła do nas Jasmine.
-Ale tu gorąco. Idę się przewietrzyć. Idziecie ze mną ?- Zapytała Jasmine, a my spojrzałyśmy na siebie z Jessicą.
-Jasne.- Odpowiedziałyśmy i ruszyłyśmy do wyjścia ze szkoły. Jasmine zaprowadziła nas w ukryte miejsce za szkołą które było między drzewami, że nie było widać co tam się dzieje. Było tam kilka osób z naszej szkoły wśród nich rozpoznałam Zayna. Wszyscy tam palili i pili. Nigdy nie przebywałam w takim towarzystwie więc trochę się przeraziłam. Usiadłyśmy we trójkę na małym rozwalonym murku. Jasmine wyjęła z torebki paczkę papierosów i wyciągnęła w naszą stronę. Pokręciłam przecząco głową na znak, że nie chcę. Jessica zawahała się ale też nie wzięła. Jasmine odpaliła jednego i zaczęła go palić.
-Jak się bawicie ?- Zapytała.
-Świetnie.- Uśmiechnęłam się.
-W ogóle super wyglądacie. Macie takie same sukienki ?- Zapytała i poświeciła na nas komórką przyglądając nam się.
-Tak, jakoś tak się złożyło, że przez przypadek mamy takie same.- Odpowiedziała Jess.
-Ty też wyglądasz super.
-Dzięki.- Nagle zaczął zbliżać się do nas Zayn.
-Siema Jasmine. Ładnie wyglądasz.- Powiedział do niej.
-Yyy.. cześć Zayn. Dzięki.- Widać było, że zdziwiło ją jego zachowanie.
-Przedstawisz mnie swoim koleżankom ?- Zapytał.
-Jasne, to jest Melisa, a to Jessica.- Przywitaliśmy się, a Jasmine zaciągnęła się swoim papierosem.- A ty masz jakiś cel tego, że tu przyszedłeś ? Bo jakoś nie przypominam sobie żebyśmy się jakoś kumplowali czy coś.- Jasminie mówiła to trochę wrednie.
-Właściwie to tak.- Podrapał się po karku.- Chciałem poprosić cię…- Zacinał się.
-No co ? Aaaa, fajkę chcesz ?- Zapytała wyciągając paczkę papierosów w jego stronę.
-Nie..ee.
-No to co chcesz ?
-No bo ja chciałem cię zapytać... No czy nie chciałabyś ze mną zatańczyć ?- Wydusił z siebie w końcu, a ja uśmiechnęłam się do siebie. To było urocze.
-Aaa, yy no okej.- Odpowiedziała Jasminie gasząc przy tym swojego papierosa.- Macie zostały mi dwa ostanie. Jak chcecie to spalcie, albo wyrzućcie. Jak chcecie. Widzimy się w środku.- Powiedziała i podała mi paczkę i odeszła z Zanem w kierunku szkoły. Zostałyśmy tam same. No może poza paroma pijącymi osobami. Spojrzałam na Jessicę, a potem na małe opakowanie które trzymałam. Otworzyłam je, a moim oczom ukazały się dwa papierosy i zapalniczka. Spojrzałam jeszcze raz na Jessicę która również na mnie patrzyła. Nie wiedziałam co z tym zrobić. Wiedziałam, że nie powinnam, ale coś mnie ciągnęło. Miałam ochotę zrobić coś szalonego, a w moim przypadku coś szalonego oznaczało zapalić pierwszy raz w życiu papierosa. Wyjęłam jednego papierosa i zapalniczkę i podsunęłam Jess drugiego, a ona spojrzała na mnie zdziwiona.
-Ojj dawaj to.- Powiedziała Jess i wzięła ode mnie paczkę i wyjęła z niej ostatnią fajkę i wyrzuciła za siebie opakowanie.
-Jess czy ty już kiedyś paliłaś ?- Zapytałam ponieważ ona z taką łatwością zapaliła swojego papierosa z czym ja miałam mały problem.
-Kiedyś w gimnazjum trochę paliłam, ale nie nałogowo.- Mówiła zaciągając się dymem.- Daj pomogę ci z tym.- Powiedziała i zapaliła mojego.- Pierwszy raz ?
-Mhm.- Pokręciłam głową i wzięłam papierosa niepewnie do ust lecz po chwili od razu go wyjęłam i zaczęłam się dusić.
-To nie tak. Chodź pokażę ci.- Następne kilka minut spędziłyśmy na tym, że Jess pokazywała mi jak się zaciągać kiedy już załapałam fajki się skończyły więc postanowiłyśmy wracać do szkoły. Nogi lekko mi się trzęsły, a w głowie kręciło. Jessica powiedziała, że to normalne jak na pierwszy raz. Z trudem doszłam do szkoły, ale po kilku minutach polepszyło mi się i czułam się już całkowicie normalnie. Dyskoteka coraz bardziej się rozkręcała zobaczyłam w tłumie Jasmine i Zayna którzy właśnie kończyli tańczyć. Jasmine zawołała nas gestem ręki więc do niej podeszłyśmy. Zaczęłyśmy bawić się dalej, aż nauczyciele oznajmili, że koniec dyskoteki i udałyśmy się do swoich domów.

Dziś piątek. A co to oznacza? Weekendzik. Wyskoczyłam z łóżeczka i pobiegłam do łazienki się ogarnąć. Odbyłam poranne czynności i ubrałam się. Jak zwykle zjadłam śniadanie, a drugie śniadanie spakowałam do torby i wyszłam z domu. W szkole byłam 10 minut przed dzwonkiem. Wzięłam z szafki potrzebne książki i ruszyłam pod klasę gdzie siedziała wesoła Jessica. Przywitałyśmy się i pogrążyłyśmy w rozmowie czekając na dzwonek. Gdy usłyszałyśmy charakterystyczny dźwięk udałyśmy się do klasy gdzie miała się odbyć jakże nudna lekcja biologii.

-Co teraz mamy ?- Zapytała Jess gdy wychodziłyśmy z sali po lekcji.
-Mmm, wf.- Odpowiedziałam patrząc na plan w moim telefonie. Udałyśmy się pod salę gimnastyczną. Gdy weszłyśmy w korytarz prowadzący do szatni ujrzałam najładniejszego chłopaka jakiego moje oczy zdążyły zobaczyć (czyt.Justina) oraz bandę jego kumpli w których jedynie rozpoznałam Ryana i Zayna. Najwidoczniej właśnie byli po wf-ie o czym świadczyło zmęczenie na ich twarzach i lekkie zaróżowienie. Kiedy przechodziłam obok Justina postanowiłam się przywitać.
-Hej Justin. Zgadnij co dla ciebie mam.- Powiedziałam wesoło i wyciągnęłam paczkę z kanapkami w jego kierunku. On nawet się nie zatrzymując i nie patrząc na mnie wziął ode mnie paczkę i poszedł dalej. Czułam na sobie jedynie wzrok jego kumpli. I gardzący wzrok Ryana.
-Ty co ta laska chciała od ciebie ?- Usłyszałam jak Ryan mówił do Justina.
-A nie wiem, przyczepiła się kolejna. Ale przynajmniej mi żarcie dostarcza.- Odpowiedział obojętnie. Potem już słyszałam jak się z czegoś śmieją, aż w końcu zniknęli z mojego pola zasięgu więc ich już nie słyszałam. Wzruszyłam tylko ramionami i weszłam do szatni alby się przebrać na lekcję we-u.

Wychodząc przebrane z szatni na korytarz po wf-ie zaatakował nas jakiś chłopak, którego widzę po raz pierwszy na oczy, ale to nic dziwnego bo jestem w tej szkole dopiero niecały tydzień więc nie kojarzę jeszcze wszystkich twarzy. Nawet nie pamiętam wszystkich nauczycieli którzy mnie uczą. Ale mniejsza z tym. Podszedł do nas i wcisną nam jakieś ulotki do rąk krzycząc "Impreza z okazji rozpoczęcia roku" i znikną. Spojrzałyśmy po sobie z Jess i zabrałyśmy się za czytanie ulotek. Z tego co przeczytałam to impreza miała się odbyć jutro czyli w sobotę. Spojrzałam na Jessicę, a ona na mnie, wzruszyłyśmy tylko ramionami i ruszyłyśmy na następną lekcję którą była historia. Pani wzięła mnie do odpowiedzi. No dobra, sama się zgłosiłam. I dostałam 5! Haha nie ma to jak piąteczka z historii na dobry początek liceum.

-Hej Jasmine.- Przywitałyśmy się z dziewczyną, która właśnie dosiadła się do nas na stołówce, aby zjeść lunch.
-Hej,co tam macie ?- Zapytała siadając i wzięła do ręki moją ulotkę, która leżała na stole.- A impreza u Toma. Idziecie ?
-Nie wiemy jeszcze czy warto.
-Czy warto ?! Jasne, że warto. To największa impreza w roku. Tom urządza ją co roku od 3 lat i mówię wam jest grubo. Cała szkoła się tam schodzi.
-No to chyba wbijemy, co nie Melissa ? - Powiedziała Jess na co się tylko uśmiechnęłam.
-A ty idziesz ?- Zwróciłam się do Jasmine.
-Pewnie.- Odpowiedziała. Nagle zobaczyłam Justina wchodzącego na stołówkę. Oczywiście z całą elitą. Niewiele myśląc wzięłam ulotkę i pobiegłam w jego kierunku.
-Hej Justin.- Zaczęłam wesoło, ale on nie zareagował . Kontynuowałam więc.- Wybierasz się na tę imprezę ?- Zapytałam pokazując mu ulotkę na którą on tylko rzucił okiem cały czas idąc zmierzał do swojego stolika. Za nami oczywiście wszyscy jego kumple i te dziewczyny.
-Weź się ode mnie odwal.- Powiedział i usiadł przy stoliku.
-Co ?
-Dasz mi w spokoju zjeść ?- Zapytał wyciągając z plecaka kanapki które dostał ode mnie.
-Jasne, smacznego Justin.- Odpowiedziałam zrezygnowana i wróciłam do swojego stolika przy którym dalej siedziały Jessica i Jasmine. Dziewczyny mówiły coś do mnie, ale ja nie reagowałam tylko tępo patrzyłam się w stół.

____________________________________________________

Hej ! Siema ! Joł ! W końcu napisałam ten nędzny, krótki rozdzialik który jest beznadziejny. Myślę że od teraz będę trochę częściej dodawać. Przepraszam za tak długą przerwę. Postaram się jakoś to wam wynagrodzić :] Proszę o opinie :D
Tagi: Rozdział 5
30.08.2012 o godz. 21:17
-To do zobaczenia jutro.- Pożegnałam się z Jessicą i dziewczynami z klasy kiedy skończyliśmy lekcje. Dziewczyny wyszły ze szkoły razem bo miały iść razem na zakupy. Ja poszłam do mojej szafki i schowałam do niej książki. Z tylnej kieszeni spodni wyciągnęłam karteczkę i spojrzałam na numer Sali gdzie miała się odbyć moja kara. Gdy do niej weszłam było tam już kilka osób, aż się zdziwiłam ile ludzi już drugiego dnia narobiło sobie przypału. Usiadłam w wolnej ławce w trzecim rzędzie. Jedno mnie zmartwiło-nie było Justina. Mam nadzieję, że się jeszcze zjawi. Do klasy wszedł nauczyciel powiedział co miał powiedzieć i zostawił nas samych w Sali. Siedziałam tak chwilę nudząc się, usłyszałam burczenie w brzuchu. Byłam strasznie głodna. Nagle przypomniałam sobie, że mama zrobiła mi kanapki do szkoły. Wyjęłam z torby pojemnik z jedzeniem i położyłam na ławce schyliłam się jeszcze po wodę do torby kiedy usłyszałam, że ktoś wchodzi do klasy. Wyjęłam wodę i podniosłam się aby skonsumować moje kanapki, ale o dziwo nie było ich na ławce. Zrobiłam minę wtf i rozejrzałam się dookoła Sali. W ławce obok mnie siedział Justin z kanapką w ręce, a na jego ławce reszta moich kanapek. Nic nie mówiłam tylko patrzyłam jak je. Kiedy skończył spojrzał na mnie i oddał mi pojemnik.
-Niezłe były. Dałabyś radę na jutro zrobić takie z podwójnym serem ?- Zapytał.
-Mogę nawet z potrójnym.- Odpowiedziałam mu uśmiechając się.
-Mhm.- Spojrzał na mnie dziwnie.- Przypomnisz mi jak się nazywasz ?- Zapytał, co mnie ucieszyło. Ucieszyło mnie to, że chce wiedzieć jak się nazywam.
-Melissa.- Odpowiedziałam cały czas na niego patrząc.
-Hahahaha o kurwa co to za imię? Jak te herbatki na uspokojenie?- Zaczął się głośno śmiać. Nic nie powiedziałam tylko odwróciłam się i usiadłam prosto. Półtorej godziny później do klasy wszedł nauczyciel oznajmiając nam, że nasza kara dobiegła końca. Chwyciłam torbę i wyszłam z klasy. Zaszłam jeszcze do mojej szafki i wzięłam z niej potrzebne rzeczy i wyszłam z budynku. Widząc deszcz kapiący z nieba rozłożyłam parasolkę. Na podjeździe widziałam Justina wsiadającego do swojego samochodu. Szłam powoli gdy nagle obok mnie zatrzymał się wóz Justina, a ja od razu się ucieszyłam bo myślałam, że chce zaproponować mi podwózkę. Jednak zastało mnie rozczarowanie bo chłopak otworzył tylko szybę i lekko wychylił przez nią głowę.
-Herbata, pamiętaj o kanapkach na jutro.- Rzucił i odjechał lekko ochlapując mnie kałużą. Herbata? Co to miało znaczyć? Zastanawiając się nad tym o co chodziło Justinowi ruszyłam w drogę do domu.

Dziś czwartek. A co to oznacza? Że dzisiaj dyskoteka. Wygrzebałam się z łóżka i poszłam do łazienki się wyszykować. Ubrałam się i zeszłam do kuchni na śniadanie.
-Kochanie, w kuchni na stole masz drugie śniadanie. Weź sobie do szkoły.- Krzyknęła mama z salonu.
-Okej, dzięki.- Na śniadanie zjadłam serek truskawkowy i napiłam się soku. Po skończonym posiłku postanowiłam już wychodzić do szkoły. Zajrzałam do torby z kanapkami które przygotowała mi mama i wyjęłam je z niej. Podeszłam do lodówki, wyjęłam z niej ser i dołożyłam po jednym do każdej kanapki po czym schowałam je do torby i wyszłam z domu.
Pod szkołą przywitałam się z Jessicą i razem weszłyśmy do budynku.
-I jak tam było wczoraj w kozie ?- Zapytała mnie szturchając lekko w ramię.
-A jak miało być ? Przesiedziałam dwie godziny nudząc się. Nic ciekawego.- Powiedziałam obojętnie.- Powiedz lepiej jak było na zakupach. Znalazłaś coś fajnego na dyskotekę ?
-No pewnie! Taką śliczną sukienkę.- Odpowiedziała z entuzjazmem.- A ty w co się ubierzesz?
-A nie wiem. Może znajdę coś w szafie.- Do czasu lunchu lekcje mijały dość szybko. Idąc korytarzem na stołówkę zobaczyłam Justina chowającego książki do swojej szafki.
-Jess, idź sama. Ja zaraz dojdę na stołówkę.- Powiedziałam na co ona tylko wzruszyła ramionami i poszła. Ja za to podeszłam do Justina.- Proszę Justin, to dla ciebie.- Powiedziałam podając mu torbę z kanapkami. On tylko spojrzał na mnie zdezorientowany, a gdy zaczaił o co chodzi wziął od mnie torbę.
-Jutro liczę na to samo.- Powiedział, zamkną swoją szafkę i odszedł. Ja stałam tam i westchnęłam. Po czym ruszyłam na stołówkę. Justin już tam był przy swoim stoliku, ze swoimi kumplami i tymi panienkami. W tłumie spostrzegłam Jessicę siedzącą przy stole. Na lunch postanowiłam zjeść sobie sałatkę. Wzięłam ją i sok pomarańczowy i razem z tacą ruszyłam do Jessici.

Po lekcjach od razu gdy wróciłam do domu zabrałam się za lekcje, żeby mieć już z głowy i nie musieć odrabiać po dyskotece. Umówiłam się z Jessicą, że ona przyjdzie do mnie i razem się wyszykujemy. Tylko musiałam po nią kawałek wyjść na przystanek bo nie wiedziała gdzie dokładniej mieszkam. Kiedy skończyłam odrabiać lekcje usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Była to Jessica. Szybko odebrałam połączenie i przyłożyłam telefon do ucha.
-Siema, jadę właśnie autobusem jestem już niedaleko.
-Ok. to ja już wychodzę. Czekaj na mnie na przystanku.- Odpowiedziałam i rozłączyłam się. Szybko wyszłam z domu kierując się w wyznaczone miejsce. Kiedy tam dotarłam autobus właśnie nadjeżdżał, a z niego wysiadła Jessica. Przywitałam się z nią i ruszyłyśmy do mojego domu.- Chcesz coś do picia ? Do jedzenia ?
-Nie dzięki, jadłam w domu.
-Okej no to chodź do mojego pokoju, pokażesz mi to cudo.- Powiedziałam idąc po schodach. Gdy weszłyśmy do mojego pokoju Jess wyjęła z torby śliczną sukienkę.
-No nie wieżę !- Krzyknęłam.- Mam taką samą.
-Serio?! To dawaj wkładamy je!
-Moja ma chyba trochę inny kolor na dole.- Mówiłam grzebiąc w szafie.– Jest !- Wyjęłam ją i rzuciłam Jessice.
- No trochę jaśniejszy.- Przyglądała się.- Dobra ubieramy się bo mamy mało czasu.- Szybko nałożyłam na siebie sukienkę tak samo zrobiła Jessica.- Co robimy z włosami ?
-Ja chyba wyprostuję.- Odpowiedziałam.
-Okej, to ja żebyśmy nie wyglądały aż tak identycznie sobie pokręcę.- Uśmiechnęła się i zabrałyśmy się za robienie fryzury. Zrobiłyśmy sobie jeszcze lekkie makijaże i byłyśmy gotowe.
-Melissa chodź tu.- Krzyknęła Jess z łazienki więc tam pobiegłam zakładając kolczyka.
-Co jest ?
-Musimy zrobić sobie zdjęcie.
-Hahaha, już myślałam, że coś się stało.- Zaśmiałam się i ustawiłam obok niej do zdjęcia.
-Dobra wychodzimy bo już za piętnaście 17:00.- Krzyknęła Jess więc szybko wyszłyśmy z łazienki i zbiegłyśmy po schodach na dół. Zdziwiłam się, że rodziców jeszcze nie ma bo zazwyczaj około 16:00 wracają z pracy. Nie zastanawiałam się nad tym tylko szybko wyszłyśmy z domu kierując się ku szkole.

____________________________________________________

Hejkaaa !
Wiem, że rozdział trochę nudny, ale mimo wszystko mam nadzieję, że choć trochę się podoba i liczę na wasze szczere opinie :) Jak będziecie komentować to będę częściej dodawać rozdziały :)
Następny niedługo :*
Tagi: Rozdział 4
25.07.2012 o godz. 16:18

[3] „W kozie ?”

Odwróciłam się i ujrzałam Justina opierającego się o szafki, a za nim jego kumpli.
-Justin.- Ucieszyłam się na jego widok.- Hej, jestem Melisa.- Posłałam mu szeroki uśmiech.
-Taa, a to interesujące.- Powiedział obojętnie.- A teraz dawaj rękę.- Posłusznie zrobiłam jak kazał, a on wyjął z tylnej kieszeni spodni czarny marker i już po chwili na mojej ręce widniał napis „Kot”. Przyjrzałam się dokładnie i nim się obejrzałam Justina już nie było obok mnie.
-Widzę, że tobą też się zajęli.- Powiedziała Jessica patrząc na moją rękę i pokazując swoją na której również widniał napis. Patrzyłam na swoją rękę z zachwytem. Jaki on ma ładny charakter pisma. A jak dotykał mojej ręki top myślałam, że zemdleję. Ma takie delikatne dłonie. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Jessici.
-Melissa, ogłuchłaś? Dzwonek zadzwonił. Chodź na lekcję.- Ocknęłam się i ruszyłam za koleżanką. W czasie kolejnych dwóch lekcji poznałyśmy kilka dziewczyn z klasy. Okazały się bardzo miłe. Ogólnie nasza klasa wydawała się całkiem spoko. Na lekcjach było bardzo wesoło. Po 14:00 byłyśmy wolne i mogłyśmy iść do domu. Wyszłyśmy z budynku i ruszyłyśmy w drogę powrotną. Po drodze wstąpiłyśmy na lody. Gdy byłam już w domu od razu rzuciłam się w stronę lodówki żeby coś zjeść bo byłam strasznie głodna. Odgrzałam sobie zapiekankę i ją skonsumowałam. Po skończonym posiłku poszłam do swojego pokoju i zasiadłam do biurka w celu odrobienia lekcji. Pierwszy dzień, a już nam zadali, ale na szczęście nie dużo. Lekcje okazały dla mnie łatwizną. Kiedy skończyłam usłyszałam głosy z dołu co oznaczało, że wszyscy już wrócili. Zbiegłam po schodach na dół i przywitałam się z rodzicami.
-Hej, jak tam pierwszy dzień ?- Zapytała mama.
-Fajne było.- Odpowiedziałam.
-Zadali coś ?- Zapytał tata.
-Tak, ale już odrobiłam.
-To świetnie. Zjesz coś ?
-Nie dopiero jadłam.
-Melisaa, pobawisz się ze mną ?- Zapytał mój mały braciszek Matt.
-Oczywiście.- Odpowiedziałam, a Matt złapał mnie za rękę i zaprowadził mnie do salonu gdzie porozwalane leżały jego zabawki.- To w co się bawimy?
-Masz.- Podał mi jeden z jego samochodzików. Bawiłam się z nim około pół godzinki.
-A może przejdziemy się na plac zabaw ?- Zaproponowałam.
-Taaaak.- Ucieszył się młody. Chwyciłam mój telefon który leżał na stoliku i schowałam go do kieszonki, a Matt pobiegł założyć buty. Skoczyłam jeszcze do pokoju po bluzę i ponownie wróciłam na dół. Mattowi również założyłam bluzę i oznajmiając rodzicom, że idziemy. Wyszliśmy z domu kierując się ku placu zabaw który był oddalony od naszego domu o jakieś 10 minut drogi. Na placu nie było zbyt wiele ludzi może ze względu na późną porę dla dzieci. Po wspólnej zabawie około 19:00 Matt stwierdził, że jest zmęczony więc postanowiliśmy wrócić do domu. Gdy byliśmy na miejscu mama położyła Matta spać, a ja włączyłam laptopa i weszłam na facebooka. Miałam kilka zaproszeń od nowo poznanych ludzi ze szkoły. W wyszukiwarkę wpisałam Justin ale nie wiedziałam jak ma na nazwisko więc weszłam na profil Jasmine z nadzieją, że znajdę go u niej w znajomych. Przesuwałam myszką w dół po liście jej znajomych wypatrując chłopaka. Znudzona przesuwałam i przesuwałam w dół aż nagle moje oczy zatrzymały się na osobie pod nazwiskiem Bieber. Zdjęcie profilowe wskazywało na to, że to on. Kliknęłam i weszłam na jego profil. Niewiele się zastanawiając wysłałam mu zaproszenie do znajomych, a potem weszłam w jego album ze zdjęciami. Miał kilka zdjęć z kumplami. Jedno zdjęcie z jakąś drużyną, ale najbardziej moją uwagę przykuło jego zdjęcie profilowe na którym wyglądał prześlicznie. Szybko złapałam mój szkicownik i zaczęłam go rysować. Starałam się dopracować każdy szczegół. Szczerze mówiąc nawet nieźle mi wyszło. Popatrzyłam jeszcze na jego profil. Było tam sporo wpisów od niejakiego Ryana Butlera. Zgaduję, że to jeden z tych z którymi Justin chodzi po szkole. W sumie to nie wiedziałam który to Ryan, a który to Zayn, ale moja niewiedza została rozwiana kiedy zobaczyłam jego zdjęcie i już wiedziałam który to. Jego również zaprosiłam do znajomych, a co mi tam. Tak samo zrobiłam z Zaynem. Wylogowałam się i wyłączyłam komputer. Poszłam się wykąpać i spać.
Następny dzień nie zapowiadał się zbyt dobrze pod względem pogody. Wczoraj jeszcze było tak cieplutko, a dzisiaj już za oknem było szaro i lekko padało. Wygrzebałam się z łóżka i poszłam do łazienki się ogarnąć. Ubrałam się odpowiednio do pogody i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie już miałam wychodzić, ale mama zawołała mnie aby dać mi drugie śniadanie. Spakowałam je do toby i wyszłam z domu biorąc przy okazji parasolkę. W autobusie spotkałam Jessicę i razem dotarłyśmy do szkoły. Szybko pobiegłyśmy pod szafki biorąc z nich potrzebne książki i ruszyłyśmy na pierwszą lekcję jaką był angielski. Pani od angielskiego jest super dlatego na lekcji byłam bardzo aktywna. Dzwonek na przerwę. Wyszłyśmy z Jessicą na korytarz, a po chwili podeszła do nas Jasmine.
-Hej dziewczyny.
-Hej.
-Słyszałyście o tej dyskotece w czwartek ? Mam nadzieję, że przyjdziecie.
-Nie słyszałyśmy.- Powiedziałam.
-Ale na pewno z chęcią przyjdziemy.- Dokończyła Jess.
-Tak, czemu nie.- Wzruszyłam ramionami.- A tam co się dzieje?- Zapytałam wskazując Justina który kłócił się z jednym z nauczycieli czego nie dało się nie zauważyć ponieważ robił to dość głośno.
-A Justin, pewnie znowu dostał karę w kozie czy coś. Często można go tam spotkać.- Wyjaśniła Jasmine oglądając własne paznokcie.
-W kozie ?- Powiedziałam cicho jakby do siebie cwano się uśmiechając.
-To ja lecę dziewczyny.- Krzyknęła odchodząc kiedy usłyszałyśmy dzwonek na lekcje. Gdy po kolejnej lekcji zadzwonił dzwonek na przerwę szybko wyszłam z Sali uprzedzając Jessicę, że muszę coś załatwić. Nie pytała o co chodzi z czego się cieszyłam bo nie wiem co bym jej powiedziała. Chodziłam po całej szkole szukając jakiegoś nauczyciela do zrealizowania mojego planu. Zbiegłam po schodach na parter i ujrzałam starszego mężczyznę spacerującego po korytarzu. Jak gdyby nigdy nic stanęłam sobie pod ścianą i czekałam aż nauczyciel będzie szedł w moją stronę. Kiedy ten odwrócił się aby ponownie przejść całą długość korytarza i był już całkiem blisko mnie po prostu wyjęłam czarnego markera z torby i tak o zaczęłam pisać po ścianie jakieś głupoty.
-Czyś ty zwariowała młoda panno ?- Mężczyzna szybko do mnie podbiegł.- Co ci przyszło do głowy żeby tak po prostu mazać po szkolnych ścianach.- Nic nie mówiłam tylko wzruszyłam ramionami.- Zostaniesz po lekcjach. Za wandalizm i niszczenie mienia szkoły.- Mówił pisząc coś i po chwili podał mi małą karteczkę na której była napisana godzina i numer Sali. Wzięłam papierek i tylko wzruszyłam bezradnie ramionami i zadowolona odeszłam. Pobiegłam pod salę od plastyki gdzie miałam mieć teraz lekcje. Pod salą na ławce siedziała Jessica i gadała z dziewczynami z klasy.
-Gdzieś ty była ?- Zapytała kiedy się do nich dosiadłam.
-Mmm w łazience.- Wymyśliłam coś szybko.
-Właśnie gadamy o dyskotece.
-Fajnie, w co się ubieracie?- Zapytałam dziewczyn, a one od razu zaczęły nadawać i przekrzykiwać się co która zakłada. Nareszcie zadzwonił dzwonek więc udałyśmy się na lekcję. Teraz miała być plastyka z czego się bardzo ucieszyłam, ale jak okazało się, że dzisiaj nie będziemy nic tworzyć tylko słuchać nauczycielki już mniej się cieszyłam. W przerwie na lunch usiadłyśmy w z dziewczynami z klasy.
-Ej Melisa, może przejdziemy się dzisiaj do centrum. Muszę kupić coś na tą dyskotekę.- Zapytała Jess gryząc swoją kanapkę.
-Nie mogę.- Powiedziałam wyjmując z kieszeni karteczkę od nauczyciela i pokazując ją blondynce.
-Co? Koza?- Prawie zakrztusiła się swoją kanapką.- Melissa, jest drugi dzień szkoły, a ty już masz karę? Coś ty narobiła? Za co to?
-Za wandalizm i niszczenie mienia szkoły.- Powiedziałam wzruszając ramionami.
-Co zniszczyłaś?
-Ścianę.- Odpowiedziałam, a ona wybuchła śmiechem.
-Ok. nie wnikam.- Reszta lekcji ciągnęła mi się w nieskończoność jak na złość, a ja bardzo chciałam już iść odsiedzieć moją karę.

____________________________________________________________

Oto trójeczka :]
Wiem, że miałam dodać wczoraj, ale jest dzisiaj :)
Mam nadzieję, że się podoba :D
Komentujcie :*
Tagi: Rozdział 2
23.07.2012 o godz. 22:55

[2] "Hej kocie"

Rano obudziłam się o 7:00 gdyż zadzwonił mój budzik. Podniosłam się do pozycji siedzącej i przetarłam zaspane oczy. Dziś drugi dzień w nowej szkole. Trochę się boje ale dobrze że mam Jessice z nią już nie jest tak strasznie. Jeszcze jej koleżanka Jasmine wszystko nam pokaże i wyjaśni więc nie powinno być tak strasznie. Wstałam i podeszłam do szafy wyciągając zestaw na dzisiejszy dzień. Pobiegłam z nim do łazienki i wżęłam krótki prysznic.
Następnie ubrałam wcześniej przygotowany zestaw i lekko się pomalowałam. Włosy wysuszyłam i wyprostowałam. Gotowa zeszłam na dół na śniadanie.
-Dzień dobry- Powiedziałam na powitanie do rodziców.
-Cześć skarbie – Odpowiedziała mama uśmiechając się.- Co zjesz na śniadanie ?
-Hmmm płatki z mlekiem.- Odpowiedziałam z uśmiechem. Mama podała mi miskę z płatkami a ja zalałam je mlekiem i zaczęłam jeść. Po skończeniu posiłku postanowiłam że będę się już zbierać bo umówiłam się z Jessicą że razem pójdziemy do szkoły. Wzięłam torbę i oznajmiając mamę że wychodzę wyszłam z domu. Szłam na umówione miejsce czyli jeden z przystanków autobusowych. Gdy doszłam Jessica już na mnie czekała. Przywitałyśmy się pocałunkiem w policzek i razem czekałyśmy na autobus.
-Jak tam ?- Spytała Jessica.
-Spoko, trochę się boję.- Powiedziałam.
-Spokojnie nie ma czego będziemy trzymać się razem ok ?
-Jasne.– Odpowiedziałam.
-Zresztą Jasmine nam wszystko powie co i jak i zobaczysz że za parę dni będziesz się czuła jak w starej szkole.– Powiedziała uspokajając mnie. W tym Momocie przyjechał nasz autobus. Jechałyśmy z 10 min gdy byłyśmy na przystanku niedaleko szkoły wysiadłyśmy i udałyśmy się w kierunku szkoły. Gdy byłyśmy już na parkingu podjechało białe lamborghini, a z niego wysiadł Justin ze swoimi kumplami. Niezłe auto- Pomyślałam i przyglądałam się chłopakom. Justin nałożył ciemne okulary i cwano się uśmiechną gdy zobaczył miny innych ludzi na ich widok.
-Jessica patrz, patrz.– Zaczęłam szturchać koleżankę aby na nich spojrzała, ale ona już dawno ich dostrzegła.
-Widzie uspokój się. – Uspokoiła mnie.- Chodź.- Powiedziała i pociągnęła mnie w kierunku wejścia do szkoły. Rozglądałam się po dużym i nowoczesnym liceum gdy nagle Jessica pociągnęła mnie za rękę.
-Patrz tam stoi Jasmine.– Powiedziała i zaczęła iść w jej kierunku. Dziewczyna nas zobaczyła i zaczęła nam machać.
-Siema laski.– Powiedziała Jasmine po czym przytuliła Jessice, a potem mnie.
-Hej.- Odpowiedziałyśmy jej równocześnie.
-Super wyglądacie.– Pochwaliła nas na co tylko się uśmiechnęłyśmy.- Jak tam samopoczucie przed pierwszą lekcją ?
-Jest dobrze.- Odpowiedziałyśmy.
-Super. Tu macie szafki. Macie już kluczyki do szafek ?- Zapytała, a my wyjęłyśmy kluczyki z torb. Jasmine spojrzała na numerki na kluczach a potem na szafki.
-Ha jakie macie szczęście macie szafki koło siebie.- Powiedziała po czym pokazałam nam nasze szafki.
-Ok. Dzięki za pomoc.
-Jasne nie ma sprawy. Spotkajmy się na długiej przerwie w stołówce to wam wszystko opowiem dokładnie. Jak byście miały jakieś pytania czy czegoś nie wiedziały to pytajcie mnie.- Powiedziała i się uśmiechnęła. W tym Momocie do szkoły wszedł Justin ze swoją bandą koło siebie, a za nimi jakieś laski. Wszyscy na ich widok zaczęli schodzić im z drogi i robić im miejsce na korytarzu. Zdziwiłam bo w końcu kim oni są że wszyscy ich tak traktują.
-O co z nimi chodzi ?- Zapytałam Jasmine.
-A …to Justin, Ryan i Zayn najpopularniejsi i najwredniejsi chłopacy w szkole są z najstarszej klasy i myślą że mogą wszystko niektórzy się ich boją. Lepiej trzymajcie się od nich z daleka.- Mówiła, a ja nie mogłam oderwać od nich wzroku tak samo jak Jessica. Gdy tak przemierzali korytarzem jakiś kujon przebiegł im drogę i staną pod szafkami wtedy Justin z jednym z kumpli do niego podeszli, a Justin mocno pchnął, że tamten wpadł z hukiem na szafki. Justin powiedział coś temu kujonowi i poszli dalej. A drugi kolega Justina, ten ciemny tylko się temu przyglądał i było widać że nie jest zadowolony z tego co robią jego kumple. Grupa chłopaków zniknęła za rogiem a wszyscy zaczęli już normalnie funkcjonować.
-Ooooo matko co to było.– Spytała Jessica przerażona.
-Same widzicie lepiej im nie podpaść.– Ostrzegła nas Jasmine. W tym samym czasie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje. Pożegnałyśmy się z Jasmine i razem z Jessicą udałyśmy się na lekcje. 4 pierwsze lekcje zleciały dość szybko głównie polegały one na organizacji i poznawaniu nauczyciela większość czasu opowiadali o sobie. Ja w ogóle nie słuchałam tylko cały czas myślałam o Justinie co mnie dziwiło bo zawsze uważnie słuchałam na lekcjach, a teraz nie wiem co się ze mną dzieje. Wreszcie nadszedł czas lunchu. Jak ustaliłyśmy z Jasmine miałyśmy się spotkać na stołówce i właśnie tam udałyśmy się razem z Jessicą po usłyszeniu dzwonka na przerwę. Wchodząc na stołówkę lekko się przeraziłam ponieważ była ona ogromna i roiło się w niej od uczniów. Z trudem przecisnęłyśmy się przez tłum aby kupić coś do jedzenia. Wzięłam tylko jogurt bo nie byłam zbyt głodna i wraz z Jessicą udałam się poszukać Jasmine. W końcu ją znalazłyśmy siedzącą samotną przy jednym ze stolików dłubiącą widelcem w sałatce. Pewnym krokiem ruszyłyśmy w jej stronę i przysiadłyśmy się do niej.
-O hej, i jak wam mijają pierwsze lekcje ?- Zapytała z uśmiechem kiedy nas zobaczyła.
-Jest ok.- Odpowiedziałam otwierając swój jogurt.
-I dobrze. Ale pamiętajcie żeby sobie nie narobić siary już pierwszego dnia. W tej szkole strasznie liczy się reputacja. Mówię wam jedna mała wpadka i po was. Nie chcę was straszyć, ale tak właśnie jest. Tylko was ostrzegam.
-Zaczynam się trochę bać.- Powiedziała Jess.
-Ja też, ale dobrze, że nam to mówisz. Przynajmniej wiemy czego się spodziewać.- Powiedziałam popijając jogurt. Spojrzałam w stronę wejścia na stołówkę i dostrzegłam ich. Justina, Ryana i Zayna. Szli w stronę stolika przy którym siedziały już jakieś laski. Patrzyłam na nich jak na obrazek. Gdy doszli do stolika usiedli, ale po chwili Justin wstał i podszedł do stolika obok i bez słowa strącił chłopaka z krzesła przy tym chłopak siedzący na nim upadł na podłogę, a jakaś pusta dziewczyna zaczęła się śmiać jak idiotka. Wrócił do swojego stolika, a krzesło wziął ze sobą postawił obok usiadł, a na zabranym krześle położył nogi.
-Okej, to nie było miłe.- Powiedziała Jessica.
-Norma.- Jasmine wzruszyła ramionami. Przesiedziałyśmy całą przerwę na lunch w stołówce rozmawiając. Gdy usłyszałyśmy dzwonek na lekcje pobiegłyśmy do sali. Kolejna lekcja minęła bardzo szybko. Potem miała być historia. Poszłyśmy z Jessicą pod szafki po książki.
-Jeszcze tylko 2 lekcje.- Westchnęła Jessica.
-No, ale jakoś szybko mi zleciały tamte.- Mówiłam chowając niepotrzebne książki do szafki.
-Hej kocie.- Usłyszałam za sobą i aż podskoczyłam.

____________________________________________________________

Rozdział 2 :]
Mam nadziej, że się podoba.
Jutro dodam 3 :D Liczę na wasze opinie :)
Tagi: Rozdział 2
21.07.2012 o godz. 18:51

[1] "Justin"

Sama z siebie obudziłam się po 8:30 gdyż dziś o 10:00 jest Rozpoczęcie roku szkolnego dla klas pierwszych. Stwierdziłam że i tak już nie zasnę, a dodatkowy czas na wyszykowanie się zawsze się przyda więc postanowiłam już wstać. Pierwsze w kolejności poszłam wziąć prysznic na orzeźwienie. Czysta podeszłam do szafy wyciągając z niej ubranie na dzisiaj i odłożyłam je na łóżko bo stwierdziłam że ubiorę się później żeby się nie wybrudzić. Poczułam głód w żołądku więc zeszłam do kuchni zjeść śniadanie. Jak się okazało wszyscy już wstali. Tata siedział w kuchni popijając kawę, a mama biegała po całym domu szykując siebie do pracy i Matta do przedszkola. Ja na luzie siadłam do stołu i wepchnęłam kawałek bułki do buzi. Po skończonym śniadaniu wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku i głęboko odetchnęłam. To już dzisiaj-pomyślałam. Lekki stresik jest, ale pewnie znając mnie to dopiero się zacznie jak będę na miejscu. Spojrzałam na wiszący na ścianie zegarek który wskazywał 9:12 założyłam wybrany wcześniej zestaw, lekko się pomalowałam, jak to mam w zwyczaju- podkład, kredka, tusz, róż, szminka. Trochę tego dużo. Włosy lekko pofalowałam prostownicą i byłam gotowa. Chwyciłam małą torebkę leżącą na krześle i zeszłam na dół.
-To ja już będę szła.- Poinformowałam rodziców zakładając buty.
-No idź bo się spóźnisz.- Podeszła do mnie mama z Mattem na rękach.- Pamiętaj, zrób dobre pierwsze wrażenie.
-Jasne, pa.- Powiedziałam i pocałowałam mamę w policzek. Wyszłam z domu kierując się w kierunku nowej szkoły. Do szkoły nie miałam daleko, ale blisko też nie było więc postanowiłam przejechać parę przystanków autobusem. Zbliżając się do szkoły widziałam już ludzi ubranych elegancko którzy szli na rozpoczęcie roku. Byłam już pod szkołą, rozglądałam się i patrzyłam na nowych uczniów 1 klas. Wszyscy tu mieli kogoś kogo znają wszyscy byli ze swoimi znajomymi tylko ja jedyna samotna która nikogo nie zna. Wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka. Spojrzałam na tablice na której pisało do jakiej sali ma się udać moja klasa. Przejechałam wzrokiem listę i wreszcie znalazłam swoje nazwisko. Udałam się pod odpowiednią salę, a tam już było parę osób. Usiadłam na ławce i czekałam. Koło mnie usiadła ładna blondynka z uśmiechem na ustach i zaczęła rozmowę:
-Cześć, jestem Jessica.
-Cześć, Melissa.- Odpowiedziałam i podałam jej rękę.
-Będziemy razem chodzić do klasy.
-O to fajnie. Znasz tu kogoś ?- Spytałam zaciekawiona.
-Nie, a ty ?
-Ja też nie.- Odpowiedziałam.
-Chcesz ze mną usiąść ?- Spytała co mnie bardzo ucieszyło.
-Jasne będzie miło.– Powiedziałam, a pod sale podeszła nasza wychowawczyni. Weszliśmy do klasy i przywitaliśmy się wszyscy. Nauczycielka podała nam plan lekcyjny i powiedziała parę ważnych spraw po czym mogliśmy już pójść. Razem z Jassicą wyszłyśmy z budynku. Podeszła do nas wysoka ciemnowłosa dziewczyna i przywitała się z Jessicą.
-Hej Jasmine.
-No siema, już po rozpoczęciu ? Poznałaś kogoś fajnego ?
-Tak, to Melisa. Będziemy razem chodzić do klasy.
-O hej mała. Jasmine jestem.- Przytuliła mnie na powitanie.
-Hej miło mi cię poznać. Melissa.- Odwzajemniłam uścisk.
-Jesmine to moja sąsiadka. Chodzi do 2 klasy.- Wyjaśniła Jessica.- Mam nadzieję, że nam jutro pomożesz.- Skierowała się do Jasmine.
-Spoko, jutro w szkole wszystko wam powiem co i jak, a teram muszę się zmywać. Teraz 2 i 3 klasy mają rozpoczęcie. Trzymajcie się. Miło było cię poznać Melisa.
-Ciebie również.
-To na razie.- Pożegnałyśmy się, a dziewczyna weszła do szkoły.
Usiadłyśmy sobie na murku przy wejściu do szkoły i rozmawiałyśmy jak to będzie jutro.
Pierwszoklasiści zdążyli się już porozchodzić natomiast teraz pod szkołę schodzili się starsi.
-O kuźwa.- Usłyszałam Jessicę siedzącą obok mnie i spojrzałam na nią. Patrzyła na coś, a ja zaciekawiona co wywołało u niej taką reakcję spojrzałam w tamtą stronę. Zobaczyłam grupkę chłopaków wchodzących właśnie na dziedziniec szkoły. Właściwie to wszyscy na nich patrzyli, jakby ze strachem w oczach. Przyjrzałam się uważniej chłopakom. Było ich trzech. Jeden miał bardzo ciemne włosy i ciemną karnację. Drugi brunet wysoki dobrze zbudowany, ale najbardziej moją uwagę przykuł trzeci z nich. Jego jasnobrązowe włosy lekko podwiewał wiatr, a na nosie miał ciemne okulary. Ubrani byli elegancko, żeby pasowało do okazji, ale wyglądali jakoś tak, że wyróżniali się z tłumu. Widać, że jacyś bogaci bo wszystko markowe. Kurde no, nie da się takich nie zauważyć. Oni byli mega przystojni.
-O kuźwa.- Powtórzyłam słowa koleżanki, gdyż tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić. Chłopaki akurat przechodzili koło nas więc przybrałam obojętny wyraz twarzy i spojrzałam na Jessicę.
-Wiesz co, jak tak dalej pójdzie to chyba bardzo chętnie będę przychodzić do liceum.- Powiedziała podekscytowana blondynka, a ja odpuściłam moją obojętną minę i na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech zadowolenia. Spojrzałam jeszcze raz na te trzy cuda które właśnie wchodziły po schodkach mijając nas kiedy brunet w okularach niespodziewanie się odwrócił i uwaga...spojrzał na mnie. Jezu jaką ja musiałam mieć minę gdy nasze spojrzenia się spotkały. Patrzyliśmy tak i patrzyliśmy, a ja myślałam że się zaraz uduszę. Może i by się to stało gdyby ciemny nie zawołał chłopaka.
-Justin, idziesz ?- Szturchną go bo ten się zatrzymał.
-Idę idę.- Obudził się i wszedł do szkoły. A ja patrzyłam nadal w to miejsce gdzie stał.
-Melissa oddychaj.- Usłyszałam roześmianą Jessicę.
-Justin.- Powiedziałam jak zahipnotyzowana. Po chwili „otrząsnęłam się” i spojrzałam na moją koleżankę z bananem na twarzy.
-Co się tak cieszysz ? Przeżyłaś miłość od pierwszego wejrzenia ?- Zapytała z rozbawieniem.
-Chyba tak.- Pokiwałam twierdząco głową.
-Hahaha no właśnie widzę. Otrząśnij się. Ja będę już wracać.
-No ja też.- Powiedziałam już z bardziej poważną miną chociaż uśmiech nie schodził mi z twarzy. Sama nie wiem dlaczego. Przecież on tylko na mnie spojrzał. Wielkie rzeczy, a ja już się jaram jakby nie wiadomo co się stało. Razem z Jessicą wstałyśmy z murku i zaczęłyśmy zmierzać w kierunku naszych domów parę metrów przeszłyśmy razem rozmawiając i lepiej poznając się. Polubiłam ją jest naprawdę świetną dziewczyną i myślę że się zaprzyjaźnimy. Nie gadałam o Justinie o mój boże jakie on ma cudowne imię, ale cały czas o nim myślałam. O tym jaki jest piękny. Nie mogę się już doczekać jutrzejszego dnia w szkole kiedy znowu go zobaczę. Nie ważne. Z Jessicą naprawdę świetnie mi się gadało bardzo dobrze się rozumiemy i ustaliłyśmy że jutro razem pojedziemy do szkoły. Niestety później musiałyśmy się pożegnać gdyż mieszkamy na innych ulicach. Zmęczona weszłam do domu zdjęłam buty i weszłam do kuchni. Nikogo nie było gdyż rodzice byli już w pracy, a Matt w przedszkolu. Napiłam się soku i poszłam do pokoju. Szczęśliwa usiadłam na łóżku i myślałam o dzisiejszym dniu. Cieszę się, że mam go już za sobą i że poznałam swoją nową koleżankę przynajmniej nie będę samotna. Podeszłam do szafy i wyjęłam zestaw. Poszłam do łazienki i przebrałam się w niego. Wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku. Wżęłam do ręki mój szkicownik i zaczęłam rysować. Gdy skończyłam zeszłam na dół i włączyłam TV. Skakałam po kanałach i szukałam czegoś fajnego. Zostawiłam jakiś film. Skończył się po 2 godz. W domu już wszyscy byli.
-Melis -zawołał mój brat podchodząc do mnie.
-Tak Matt.
-Włączysz mi moją ulubioną piosenkę na płycie ?
-Jasne to przynieś płytę.– Powiedziałam a Matt pobiegł do pokoju po płytę ze swoją ulubioną piosenką. Kiedy przyszedł włożyłam płytę do DVD i odtworzyłam nagranie. Matt staną na stoliku i zaczął śpiewać tekst piosenki. Wyglądało to słodko więc pobiegłam po kamerę i zaczęłam go nagrywać. Puściłam piosenkę jeszcze kilka razy, a potem poszłam do pokoju. Było już późno więc postanowiłam pójść się wykąpać. Czysta i odświeżona przebrałam się w piżamę i wysuszyłam włosy wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na TT i Facebooka. Miałam zaproszenie od Jessici. Oczywiście przyjęłam. Poczytałam jeszcze o gwiazdach na stronie plotkarskiej i postanowiłam iść spać. Przykryłam się miękką kołdrą i zasnęłam.

____________________________________________________________

Hej, oto pierwszy rozdział.
Mam nadzieję, że się podoba kolejny dodam na pewno niedługo.
Liczę na wasze opinie :P
Do następnego :*
Tagi: Rozdział 1
19.07.2012 o godz. 21:38

Prolog

Siedziałam właśnie w ogrodzie czytając książkę i korzystając z ostatnich dni wakacji bo już niedługo się kończą, a po nich czeka mnie nowe doświadczenie w życiu ponieważ rozpocznę naukę w liceum. Pamiętam jak jeszcze niedawno żegnałam moją starą szkołę, znajomych, a teraz idę do zupełnie nowego miejsca gdzie nie będę nikogo znała. Trochę się denerwuję, ale na razie staram się o tym nie myśleć i żyć wakacjami choć zostały ich niecałe 2 tygodnie. Przewracałam kolejne kartki w książce kończąc czytać rozdział i zamknęłam lekturę. Spojrzałam w słoneczne niebo, a następnie na mój szkicownik leżący obok mnie na kocu. Chwyciłam ołówek do ręki i zaczęłam rysować. Sama nie wiedziałam co rysuję, ale ja tak zazwyczaj mam, że zaczynam rysować nie wiadomo co, aż w końcu coś z tego wychodzi. Wszyscy w rodzinie mnie chwalą, mówią, że mam wielki talent i że powinnam robić coś w kierunku żeby go rozwijać, ale ja to traktuję raczej jako zwykłe zajęcie na nudę. Tym razem na kartce pojawił się szkolny korytarz i samotna dziewczyna. Nie wiem czy to ja. Mam nadzieję, że w nowej szkole nie będę samotna, że poznam kogoś z kim się dogadam, a nie będę samotnie spędzać przerwy. Ale nie ważne, nie będę znowu o tym rozmyślać. Odłożyłam na bok szkicownik i położyłam się na plecach zakładając okulary przeciwsłoneczne postanowiłam się trochę poopalać.
________________________________________

Oto prolog mojego pierwszego opowiadania :) Opowiadanie piszę razem z moją siostrą, która podsuwa mi niektóre pomysły. Nie mamy talentu do pisania, ale lubimy to i mamy nadzieję że wam się spodoba :) Będziemy się starać :) Jak chcecie być informowanie to podawajcie swoje twittery, gg, blogi czy co tam chcecie :) Niedługo pojawi się nowy rozdział. Może dzisiaj, albo jutro :)
Mój Twitter – @olllkaaa
Tagi: Prolog
18.07.2012 o godz. 22:11

Bohaterowie


Melissa Evans [16l.] - Miła, grzeczna i uczynna dziewczyna. Ma poukładane życie i wszyscy w okolicy mają ją za ideał i przykład do naśladowania. Dobrze się uczy i nigdy nie ma z nią problemów. Ma młodszego brata Matta. Jej pasją jest malarstwo i rysowanie. Rysuje ładnie i wszyscy zazdroszczą jej talentu. Jednak ona rysuje tylko dla siebie i nic nie robi w tym kierunku.


Jessica Hamilton [16l.] - Zwykła nastolatka lubiąca zakupy i dobrą zabawę. Miła, ale jak trzeba to potrafi porządnie przygadać.


Jasmine Carver [17l.] - Dziewczyna bardzo rozrywkowa. Dla niej liczy się tylko zabawa. Chodzi do 2 klasy liceum. Jest sąsiadką Jessici i bardzo się lubią.


Justin Bieber [17l.] - Najpopularniejszy, najwredniejszy i najprzystojniejszy chłopak w szkole. Chodzi do 3 klasy liceum i jest postrachem całej szkoły. Razem z Zaynem i Rayanem tworzą grupę chłopaków dla których wszystko jest dozwolone.


Ryan Butler [18l.] - W szkole znany jako prawa ręka Biebera. Najbardziej wredny chłopak w szkole tuż po Justinie.


Zayn Malik [17.] - Kolejny siejący postrach kumpel Biebera. Choć należy do paczki chuliganów to jednak tak naprawdę wcale nie jest taki zły jak się zachowuje.


Matt Evans [4l.] - Młodszy braciszek Melissy. Najsłodsze i najgrzeczniejsze dziecko w okolicy.
____________________________________________________
Tagi: Bohaterowie
18.07.2012 o godz. 21:25